1.MODLITWA PAŃSKA - 7 werset - Artykuły własne

1.MODLITWA PAŃSKA - 7 werset

MODLITWA PAŃSKA - 7 werset 

 

W Ewangelii św. Łukasza, kiedy uczniowie proszą: „Panie, naucz nas się modlić….”,    Jezus Chrystus odpowiada:

„ Kiedy będziecie się modlić, mówcie:

     „Ojcze, niech się święci Twoje imię;

niech przyjdzie Twoje królestwo!

Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień

i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy

każdemu, kto przeciw nam zawini;

i nie dopuść byśmy ulegli pokusie” (Łk11 ,2-4)

Podobnie,  w Ewangelii św. Mateusza, Jezus Chrystus mówi:

„Wy zatem tak się módlcie”:

    „Ojcze nasz, który jesteś w niebie,

        niech się święci imię Twoje!

     Niech przyjdzie królestwo Twoje;

        niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.

    Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;

    i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym,

       którzy przeciw nam zawinili;

      i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie,

     ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6, 8 -13)

    Podczas liturgii Mszy św. kapłan mówi:

    Módlmy się tak, jak nas nauczył Jezus Chrystus:

    Ojcze nasz, który jesteś w niebie,

    święć się imię Twoje!

    Przyjdź królestwo Twoje;

    bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi.

   Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj,

   i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.

   I nie wódź nas na pokuszenie,

    ale nas zbaw od złego!

Czy to jest na pewno ta modlitwa, której nauczył nas Jezus Chrystus?

Pozornie wydaje się ta sama, ale tą samą nie jest. Istnieje zasadnicza różnica dotycząca wersetu siódmego.

Istnieją dwa warianty siódmego wersetu Modlitwy Pańskiej:

1. Tradycyjny - i nie wódź nas na pokuszenie

2. Ewangeliczny - i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie

Czy mają one identyczne znaczenie?

Modlitwa Pańska stanowi całość, zawierającą określony, spójny duchowo sens.

W wersji ewangelicznej jest on zachowany. W wersji tradycyjnej, mówionej przez wiernych,  jest rozbity w pył.

Modlitwa Pańska jest modlitwą duszy do Boga.

Ma charakter wznoszący, porywający duszę ku Panu, jest jak unoszenie się ptaka w locie, który szybuje radośnie w górę.

Gdy  płynie modlitwa w  wersji ewangelicznej, ten lot jest niezakłócony.

Gdy płynie modlitwa w wersji tradycyjnej, wers siódmy działa  jak  nagły, celny strzał myśliwego.

Koniec lotu i szybowania w górę. Jest już tylko  gwałtowne pikowanie w dół, bez życia.

Dramatyczny scenariusz.

Ten opis, to nie  literacka wyobraźnia. To zobrazowanie tego, co realnie dzieje się w duszy człowieka.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to przesada, że tego nie czuje.

To prawda, większość osób tego nie czuje. Nie odczuwa, bo nastąpiło znieczulenie, co tylko świadczy o ich złej kondycji duchowej.

Aby zrozumieć dlaczego taki stan nastąpił, koniecznie jest odwołanie się do działania natury behawioralnej człowieka.

Behawioryzm - to reakcje człowieka, które nie są zależne od jego woli i świadomości.

Są instynktowne. Mają na celu ochronę życia biologicznego.

Funkcjonują według schematu: określony bodziec - określona reakcja.

Działanie jest automatyczne, natychmiastowe i nawet najlżejsze bodźce  wywołują oddźwięk.

Natura behawioralna jest wrażliwym, żywym organizmem, reagującym na wszelkie emocjonalne niuanse.

Człowiek w tej przestrzeni jest niezmiernie czuły i nie ma możliwości, aby nie reagował.

Te reakcje są ściśle przewidywalne.

Działanie natury behawioralnej wykorzystywane i nadużywane jest przez stosowanie odpowiednich bodźców,

wszędzie tam, gdzie chce się sterować zachowaniem ludzi.  Czyli - w  manipulacji społecznej.

Wiedza na ten temat  pomaga tylko w ograniczonym zakresie: można nie ulec manipulacji, ale nie można powstrzymać behawioryzmu.

Inaczej mówiąc - można nie ulec, na przykład lękowi, gdy się go odczuje, ale nie można powstrzymać pojawienia się lęku, w przestrzeni behawioralnej.

(Przekroczenie praw behawioryzmu jest możliwe tylko przez działanie mocy Bożej).

Jeżeli  bodźcem są słowa zawierające emocjonalną treść, są to tzw. operatory emotywne.

Jeżeli rozważymy w tym kontekście zdania;  Nie wódź nas na pokuszenie” oraz „Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”,to zauważyć można,

jak odmienne są reakcje behawioralne człowieka, w przypadku tych operatorów emotywnych i jak odmienne są wynikające z tego implikacje.

1.      Wersja tradycyjna: Nie wódź nas na pokuszenie

Słowa te brzmią jak błaganie: nie kuś nas do zła, nie sprowadzaj na manowce,

nie czyń nam tego, czego nie chcemy, przed czym się wzbraniamy, nie narażaj nas na niebezpieczeństwo.

Jak można scharakteryzować osobę, która „wodzi na pokuszenie”?

Jest zwodzicielem.

      Ma niedobre intencje, chce przyczynić się do upadku, grzechu,   jest zła,  pokrętna, niebezpieczna. Stwarza poczucie zagrożenia.

Zwrot ten jest operatorem emotywnym, wyzwalającym momentalnie w naturze behawioralnej  lęk, niepokój, alarm – niebezpieczeństwo!

Co może czuć dziecko, gdy myśli o ojcu, że może wodzić, być zwodzicielem?

Głęboko, w przestrzeni behawioralnej pojawia się automatycznie, oprócz niepokoju i lęku;

nieufność, obawa, zamknięcie, niechęć, dystans, chęć ucieczki,  wycofanie.

 Należy się wycofać, zamknąć na ten związek, ponieważ nie wiadomo, czego się spodziewać.

Istnieje obawa, że może zaszkodzić. I co najistotniejsze; takiemu ojcu  NIE MOŻNA  UFAĆ! 

 Na pewno nie sprzyja to umacnianiu relacji, ale wprost przeciwnie - NIE CHCĘ MIEĆ  Z NIM DO CZYNIENIA.

Psychiczna więź z ojcem zostaje podważona, wewnętrznie zerwana!

Jeżeli to nie jest przekonywujące, to proszę sprawdzić, jakie uczucia budzą się,

gdybyśmy byli świadkiem rzeczywistej sytuacji, w której dziecko prosi: Tato mój, nie wódź mnie na pokuszenie.

 Już samo to zdanie, budzi wewnętrznie sprzeczne uczucia i dysonans.

Zwrot tato mój - mówi o serdecznym związku uczuciowym. 

Nie wódź mnie na pokuszenie - o zagrożeniu stwarzanym przez tego, który jest bliski dziecku.

Jak możliwe jest takie zestawienie?!

To tak jakby zapytać: „Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień?” (Łk 11,11)

Jak możliwe jest, aby tato był  bliski, czyli godny zaufania, a jednocześnie podstępny?

Jak możliwe jest, aby był przyjacielem, a równocześnie krzywdzicielem?

      Słysząc z ust dziecka: tato, nie wódź mnie na pokuszenie, jest się wewnętrznie targanym przez sprzeczne uczucia.

      Coś trzeba wybrać, opowiedzieć się  natychmiast za jedną z opcji, aby uspokoić gwałtowne emocje, wybrnąć z dysonansu.

Dokładnie taki sam proces, powstaje w głębi natury behawioralnej, przez wprowadzenie do Modlitwy Pańskiej wersetu nie wódź mnie na pokuszenie,

ale już odgórnie nakazano, co należy wybrać.

Należy odsunąć się od Ojca naszego w Niebie i zdystansować wobec  Niego.   

     2. Wersja ewangeliczna: Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie

Gdy wypowiadane są słowa: „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”, prosimy w rezultacie: broń nas, strzeż, pomagaj, wspieraj, opiekuj się nami.

Ty jesteś Panem tego świata, Ty masz moc chronienia nas przed złem. Tobie ufamy,  do Ciebie się uciekamy i w Tobie pokładamy nadzieję.

Kim jest Ten, do którego zwracamy się w ten sposób?

Jest obrońcą.

Kimś, w kim mamy oparcie, ochronę, pomoc, poczucie bezpieczeństwa. 

      W przestrzeni behawioralnej pojawia się: pokój, ulga, ufność, wyciszenie, pewność, pokora, zadowolenie, otwartość, miłość, wdzięczność, chęć  kontaktu.

      Gdy dziecko zwraca się do ojca jako do obrońcy, jest uspokojone, radosne, beztroskie, wzrasta w poczuciu bezpieczeństwa, zaopiekowania.

      O takim ojcu śmiało może powiedzieć: kocham mojego tatę, UFAM MU i CHCĘ Z NIM BYĆ BLISKO.

      I my, patrząc na dziecko proszące: Tato mój, nie dopuść abym uległ pokusie, czujemy, że wszystko jest w porządku i nie popadamy w dysonans.

      Jesteśmy o to dziecko spokojni. Dostrzegamy mocną i niezawodną rękę ojca, gotowego ustrzec swoje dziecko, gdy znajdzie się w opresji.

      To nie jest obojętne, którą wersją Modlitwy Pańskiej się modlimy.

W pierwszej, z nie wódź – zrywamy więź z Bogiem z powodu NIEUFNOŚCI.

W drugiej,   nie dopuść  –  umacniamy więź z Bogiem poprzez UFNOŚĆ.

A przecież dla chrześcijan wzrastanie w wierze, to wzrastanie w relacji osobistej z Bogiem, której podstawą jest ufność.

To dzięki niej otwieramy się na Jego łaskę i miłosierdzie.

Pan Jezus powiedział do św. Faustyny:

Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność.Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma.

Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask.”.

(św. Faustyna Dz1578)                          

Nie można  bez ufności wejść w zażyłość z Bogiem, doświadczać Jego obecności, czerpać ze źródła Życia i wznosić się duchowo wzwyż.

Nie można kochać Boga, nie ufając mu.

Gdy się  patrzy w głąb na ludzi, to w tej przestrzeni, gdzie powinna palić się żywym płomieniem miłość ku Bogu, są  zgliszcza.

Jest marazm, apatia.

Dzisiejszy, przeciętny chrześcijanin nie ma osobistej, żywej, opartej na ufności relacji z Bogiem.

Jest w tym kontakcie wyobcowany, obojętny, powierzchowny.

Modlitwa Pańska jest mówiona mechanicznie, bez życia.

Wielowiekowa tradycja wyryła głęboko swój ślad, mający charakter regularnej indoktrynacji.

 Czytaj więcej:

Script logo